poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział 7

Rozdział 7

Był 31 sierpień kiedy Hermiona jeszcze smacznie spała, poczuła ciepłe jeszcze promienie słońca a nagle coś zimnego na swojej twarzy. Gdy otworzyła oczy zobaczyła swoją przyjaciółkę z różdżką w ręku nic nie mówiąc spojżała na nią z fochem na twarzy jednak momentalnie zaczęła się śmiać, tak samo jak Ginny. Po patrzyła na zegarek, który wskazywał dość wczesną godzin wzięła szybki prysznic i ubrała się w jasno niebieskie spodnie białą bluzkę z serduszkiem w panterkę oraz jasne szpilki. Ginny  ubrała jasno niebieską bluzkę bez ramiączek czarne spodnie na ramiona za rzuciła kremowy sweterek. Obie jak szybko mogły spakowały swoje walizki. Gdy były już spakowane, wyszły przed dom i teleportowały się przed stacje, od razu ruszyły na peron gdzie stała już piękna czerwona lokomotywa.Nagle Ginny coś zówarzyła.
-Pacz
-Co tam widzisz- zdziwiła się Hermiona
-No nie widzisz Rona i Harrego
-A no taki co z tego lepiej chodźmy zająć przedział, bo później nie będzie ani jednego wolnego- Zaśmiała się Hermiona 
Weszły do lokomotywy i zajęły ostatni przedział który dzielił Gryfindor i Sliterin
Siadły na przeciwko siebie i za czeły gadać, plotkować i śmiać się tak upłyneło im 15 minut ich śmiechy przerwał gwizd lokomotywy który sugerował odjazd podekscytowane nie zauważyły że ktoś otwiera drzwi do ich przedziału
-No pacz smoku nawet nie zóważyły że weszliśmy- Zaśmiał się Blaiz
Dziewczyny momentalnie obróciły się i zobaczyły dwóch przystojnych chłopków
-Możemy się przysiąść, bo nie będę ukrywał nie ma już wolnego przedziału- uśmiechnął się Draco
-A...-Zanim Hermiona coś powiedział usłyszał jak Ginny mówi
-Tak jasne siadajcie 
Chłopcy odłożyli swoje bagaże a następnie usiedli Draco obok Hermiony  a Blaiz koło Ginny. Milczeli dość długo kiedy Blaiz nagle wypalił 
-Wiecie co dziewczyny chciałbym was przeprosić za te no wiecie siedem lat- uśmiechnął się do nich a następnie przytulił każdą z nich- Nie twierdze że zostaniemy odrazu przyjaciółmi
-No możemy być - zaśmiała się Ginny 
Potem atmosfera nieco się rozchmużyła, cała trójka gadała wesoła śmiejąc się tylko nie Draco który był trochę zasmucony, co kilka minut Hermiona patrzyła się na niego. Gdy za oknem robiło się już ciemno, Hermiona usiadła w stronę okna i się skuliła
-Idę spać nie wiem jak wy ale ja jestem zmęczona
Po kilku minutach spała Ginny z Dibłem jeszcze chwile rozmawiali kiedy usłyszeli jakiś huk popatrzyli się na Hermione która leżała na ziemi ale się nie obudziła
-Chyba trzeba ją podnieś- Ginny zaśmiała się patrząc na Malfoja
-Chyba trzeba- zaśmiał się Blaiz patrząc też na Dracona
On przewrócił oczami i powiedział wstając -Dobra- podniósł ją i chciał ją odłożyć ale ta zaczepiła na jego szyi ręce nie chcąc go puścić
-Chyba cię nie puści Malfoj- zaśmiał się Ginny
-Masz przerąbane bracie
-No trudno- popatrzył na nią i usiadł delikatnie ją kładąc, nagle go puściła
-No i cię puś... albo nie- Hermiona teraz położyła głowę na jego brzuchu i dalej się przytuliła
On położył rękę na jej tali tak żeby nie spadła i sam zasnął.
-Parz jak oni ładnie razem wyglądają- Uśmiechnął się Blaiz
Gadali razem przez jeszcze długom chwile i popatrzyli się na nich teraz jednak byli inaczej ułożeni. Leżeli do nich przodem Hermiona z przodu a Draco z tyłu wciąż wtuleni w siebie.
-Jak oni razem słodko wyglądają, Zab mogę się do ciebie przytulić 
-Ta jasne 
Obaj przytuleni do siebie zasnęli 

  Gdy na niebie zaczęło wstawać słońce młoda gryfonka obudziła się, spostrzegła że jest w przedziale nic ją nie obchodziło obróciła się przytulając do czegoś w sumie nie wiedziała co to, otworzyła oczy i zobaczyła śpiącego koło niej Malfoja wystraszyła się i zaczęła spadać z fotela krzyknęła  Na Godryka
Wszyscy się obudzili patrząc na nią nie przytomnie.
-Co się stało Miona- Powiedziała zaspana Ginny
-Ty się PYTASZ co się stało, ta ja się pytam jakim cudem spałam z Malfojem
-Już drugi raz -zaśmiał się obudzony już Blaiz
-Nic ci się nie stało- Zapytał zaniepokojony Draco
Hermiona wstała ziemi mówiąc
-Nie... A nawet jeśli to nic ci do tego Malfoj -Powiedziała przez zaciśnięte zęby
-Ja ci tylko wczoraj pomogłem NIE moja wina że się do mnie PRZYTULIŁAŚ -Draco ni mógł już wytrzymać
-A... Ja nie wiedział Przepraszam- Powiedziała siadając na swoje miejsce
-Nie to ja przepraszam- szepnął to tak żeby tylko usłyszał Hermiona, lecz nie na tyle głośno by Ginny z Diabłem to usłyszeli .
   Po kilku minutach pociąg zaczął zwalniać a oni założyli na siebie swoje szaty.Wychodząc z lokomotywy pożegnali się wszyscy w czworo i poszli do Wielkiej Sali.
 Gdy usiedli na swoich miejscach na środek wyszła Profesor McGonagal zaczęła mówić i dziękować wszystkim za pomoc.Następnie odbyła się ceremonia przydziału. Gdy wszystko się skończyło zaczęli jeść. Po zjedzonej uczcie dyrektorka wstała jeszcze na chwile.
-Chciałam też powitać prefektów którzy zgłoszą się do mojego gabinetu, gdzie powiem co i jak, więc nie przedłużając zaczynam wymieniać nazwiska Z Hafflepuffu Severus Handajl i Liliana Akonta z Ravenclawu Milicenta Sontania i Izydor Kaplandorta, jednak z dwóch ostatnich domów nie ma par mieszanych z Gryffindoru Hermiona Grenger i Ginny Wesley a ze Slytherin Draco Malfoj i Blaise Zabinni, naczelnymi prefektami zostają dwie osoby tak jak zwykle, po długiej rozmowie ustaliliśmy że będzie to Hermiona Grenger- przy stole gryfonów zagrzmiało od oklasków- i Draco Malfoj- tak samo jak przy stole gryfonów teraz przy stole Slizgonów zagrzmiały oklaski- Widzimy się za 30 minut w moim gabinecie
Gdy wszyscy poodchodzili od stołów cała 8 poszła w stronę Gabinetu, nie musieli wypowiadać hasła po Gargulec sam ich przepuścił weszli więc do gabinetu gdzie nic się nie zmieniło stanęli po dwie pary każdy z domów.
-Więc tak moi drodzy każdy z domów ma swoich prefektów, każdy prefekt ma pewne przywileje jak na przykład wracanie po 21 tylko na swojej warcie, pierwszą warte będzie miał Gryffinor i Slytherin, tylko sie pomieszacie, panna Grenger będzie chodzić z panem Malfojem...
-Ale
-Żadnych ale kochanie, jesteście oboje prefektami naczelnymi  i musicie się zaprzyjaźnić chociaż w lokomotywie... znaczy Panna Ginny będzie chodzić z Zabinnim. Więc wiemy co i jak z wartami pierwsza będzie w przyszły poniedziałek. A teraz do prefektów naczelnych macie prawie takie same przywileje jak nauczyciele, możecie dawać szlabany i tak dalej.Nie wracacie jednak do dermitorjów tylko macie swoje pokoje które są obok siebie i mają do siebie drzwi których nie stety nie da się zamkną
-Ale jak to nie da się zamknąć, a zlikwidować- zapytała zdenerwowana Hermiona 
-Niestety nie można muszą tam być panno Grenger
- Więc tu macie woje odznaki, możecie wracać lecz wasza czwórka zostaje pokazała na Hermione,Dracona,Ginni i Blaisa stali osłupiali
-Czemu akurat my- zapytał zdziwiony Malfoj
-Poczekam aż wszyscy wyjdą-Wyczarowała za nimi krzesła i kazał usiąść gdy wszyscy wyszli machnęła różdżką a Hermiona pojawiła się obok Dacona a Zabinni obok Ginny
-O co pani chodzi- wykrztusiła zdenerwowana Hermiona
-Panno Grenger niech się pani uspokoi, więc tak nie wiedziałam że swoi najwięksi wrogowie się pogodzą, ale nie rozsądne było spać w przedziale.
Wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem
-Tak ja o wszystkim wiem rzuciłam tam zaklęcie żeby nikt was nie zobaczył, ale skoro się pogodziliście...
-Nie wszyscy pani profesor- popatrzyła się na profesorkę a potem na Malfoja ten przewrócił oczami
-Ale ja wiem że to się zmieni- kiedy nikt nie patrzył puściła oczko do Dracona- Mam do was wielką prośbę jeżeli się wszyscy pogodzicie- Popatrzyła na Hermione i Malfoja- To moglibyście sprubować pogodzić wasze domy, a teraz jesteście wolni, Hermiono, Draco wasze rzeczy są w  waszych pokojach raczej wiecie gdzie one się znajdują
-Tak pani profesor - powiedzieli jednogłośnie
-A teraz do łóżek dobranoc
-Dobranoc pani profesor - krzyknęła cała czwórka i wyszła z gabinetu
-No to my idziemy do swoich pokoi- westchnęła Ginny
-Na razie- pożegnał się Zabinni
-Pa- powiedział Malfoj odchodząc
-Nie poczekasz na mnie w końcu idziemy w tą samą stronę- obrócił się i stanął pacząc Hermione- No to do jutra na zajęciach
Odwróciła się i podbiegła do Malfoja stanęła a on popatrzył na nią- idziemy ??- zapytał
-No jasne chodź- uśmiechnęła się Hermiona- Mam do ciebie prośbę Draco
-Tak o co chodzi- ze zdziwieniem popatrzył na Mione
-Jak są te drzwi to nie wpadaj przez nie tylko zapukaj, okej
-Okej
-Obiecujesz mi- stanęła i popatrzyła na niego
-Niczego nie mogę obiecać- uśmiechnął się do niej i pociągnął za rękę żeby szła
-Jesteś podły Draco
-Ja o tym wie ty wiesz i chyba wszyscy na świecie- zaśmiał się a potem Hermiona zaczęła się śmiać
Przed wejściem do swoich pokoi pożegnali się, w tym samym momencie weszli do swoich pokoi rzucają cię na łóżka.

piątek, 4 września 2015

Rozdział 6

Rozdział 6

 Przez kolejne dwa dni kobiety bawiły się jak małe dziewczynki wracały późno do domu, cieszyło je to że nie muszą się nikomu tłumaczyć były wolne kładąc się do łóżka Ginny spytała
-Powiedz mi Miona co sądzisz o Zabinim
-Bardzo miły chłopak i oczywiście zabójczo przystojny jak Malfoj oj jak ja bardzo bym chciała... - Zaniepokojona tym co mówi spojrzał na Ginny która tylko się jej przyglądała- A właściwie czemu pytasz
- O nie teraz mi się nie wyrwiesz co on ci najlepszego zrobił Hermiono Malfoj- zaśmiała się Ginny
- Ta co noc jednak przypomina mi się jago uśmiech i wzrok na mnie tamtego poranka, oj jego włosy i szczęśliwe oczy- przerwała - A ty czemu Diabeł Ginny
- Po twoim pięknym dialogu teraz ja dodam coś od siebie- uśmiechnęła się- No więc gdy siedzieliśmy w kawiarni przeszył mnie tymi czarnymi jak gorzka czekolada oczami potem jak odeszliśmy skradł mi pocałunek...
-CO I mi o tym nie powiedziałaś
-Nie pytałaś- Ginny uśmiechnęła się porozumiewawczo do przyjaciółki-Wiesz jak on mnie pocałował to czułam się jakoś innaczej niż przy Harrym
-Rozumiem cię- szepnęła Hermiona
-O co ci chodzi
-No wiesz na jak wstałam, u Malfoja to on był do mnie przytulony z resztą mówiłam ci to
-No tak, miło się gadało ale ja idę spać bo jutro muszę wcześnie wstać i ty też- Ginny obróciła się tyłem do Hermiony.
Obie szybko oddały się snu.
***

Następnego ranka Hermiona jak zwykle wstała przed Ginny ubrała się w dresy i luźną Czarną bluzkę.Zaparzyła kawę a swoją przyjaciółkę obudziła jak zwykle. Ta jednak nie była zła usiadła na łóżku i zaczęła pić kawę potem ubrała się luźno tak samo jak Hermiona i obie teleportowały się przed bramy Hogwartu. Hogwart był jak zwykle pięknie. Jedna co je zdziwiło to to że jest jakoś mokro popatrzyły na około i stwierdziły że padały nagle usłyszały za sobą znany im głos tylko był jakoś miły.
-A nie mówiłem że się zobaczymy
Na tychmistowo się obróciła i zobaczyła miły uśmiech
-Mal...- Zanim jednak co kolwiek powiedziała poślizgnęła się i była gotowa na spotkanie z twardą ziemią jednak zamiast na ziemi była w ramionach Dracona, chwyciła się go, stali tak i stli w tym samym momencie Ginny podeszła do Diabła
-Jak myślisz długo będą tak stali- uśmiechnęła się do niego a on go odwzajemnił potem całując ją w policzek powiedział
-Mam nadzieje że nie za długo
Oni stali jednak trzymając się siebie
-Oj ale mam ochotę... a zresztą
Hermiona wiedziała o co mu chodzi i tak samo jak on zaczęła się do niego przybliżać jednak im coś przeszkodził
-No proszę proszę co za widok
Wszyscy obrócili się i zobaczyli Harrego razem z Ronem
-Długo tak tu stoicie? - zapytała Ginny
-Na tyle długo żeby widzieć jak Zabini całuje cię w policzek- Dodał Ron
Draco z Hermioną patrzyli się na nich a oni lekko ocuneli się od ciebie
-Oj widze że znalazłaś sobie pocieszenie w łóżku kogoś innego Ginny  tak samo jak ty Hermiono
-Ja bym się im nie dziwił -dodał Draco z Chytrym uśmiechem usłyszał jednak Nie wtrącaj się Draco popatrzył na Hermione
-No widzisz jakoś się pozbierały idąc do łóżka z ŚLIZGONAMI -Powiedział Hary podkreślając ostatnie
W tym momencie Ginny nie wytrzymała i podeszła do Harrego
-JESTEŚ EGOISTYCZNYM DRANIEM DLA TWOJEJ WIADOMOŚCI NIE POSZLIŚMY Z NIMI DO ŁÓŻKA CHOĆ NA PEWNO JA WOLAŁA BYM IŚĆ Z NIM NIŻ Z TOBĄ- wykrzyczała mu prosto w twarz a następnie go uderzyła i odeszła od niego miała iść do zamku ale zabaczyła jak Ron podchodzi do Hermiony
-Ja... mhhh... Hermiono chciałem ci powiedzieć, Przepraszam i że nadal cię kocham, wróć do mnie proszę
-Ja...- poczuła jak ktoś lekko jeździ palcami po jej wenętrznej stronie dłoni od razu wiedział kto to- Wiesz Ron stoisz tutaj koło mnie i chyba przyznajesz racje Harremu, raczej mi się to nie zdaje a po drugie ty zemną zerwałeś a nie ja z tobą i ty stwierdziłeś że mnie nie kochasz, więc z łaski swojej nie wmawiaj mi że teraz mnie kochasz jak widzisz ja się po zbierałam i ciebie nie kocham , a i uprzedzę twoje pytanie JA TEŻ Z NIM DO ŁÓŻKA NIE POSZŁAM chociaż NIE NIE POSZŁAM WIĘC ODWAL SIĘ O DEMNIE- Tak samo jak Ginny Uderzyła Harrego to ona uderzył Rona odwróciła się napięcie i podeszła do Ginny- Idziemy ??
-Tak choć bo tu nic lepszego do roboty nie mamy
Odeszły do ruin zamku a chłopaki stali jeszcze chwile
-Oj Weslej chyba zabolało- zaśmiał się Malfoj odchodząc od nich
Dwaj Gryfoni stali jeszcze długą chwile w ciszy nagle jednak odezwał się Harry
-Co im się stał
-Zdaje m się że za bardzo na nie na skoczyłeś a zwłaszcza na Ginny
-Oj może ale nie wytrzymałem
-Wiem Harry oj wiem
***

Gdy dwie dziewczyny weszły do ruin Hogwartu nie odzywały się do siebie, szły pięknym lecz zniszczonym korytarzem, obie podśmiewały się w myślach , te wszystkie piękne chwile które tutaj przeżyły w tym magicznym miejscu, nagle ciche milczenie przerwał głos Hermiony
-Jak oni mogli nam coś takiego zrobić, jak mogli powiedzieć że poszłyśmy z nimi do łóżka jak ONI mogli- wyrzuciła z siebie te wszystkie słowa i nagle poczuła ulgę
-Nie wiem Hermiona, ale szybko im tego na pewno nie wypaczymy
-O to się nie martw
-A tak pomijając, co stało się jak tak stałaś z Malfojem
-A nic takiego chwila zapomnienia i tyle, a zresztą widziałaś minę Malfoja i Zabinniego jak daliśmy z liścia Ronowi i Haremu
-Tak a minę Malfoja kiedy odmówiłaś Ronowi, uśmiech mu z twarzy nie ze szedł
-No wiem
I obie parsknęły śmiechem szły dalej śmiejąc się i wpadły na nowego dyrektora, raczej na nową dyrektorkę
-Oj miło was widzieć dziewczyny, weźcie różdżki i zajmijcie się wielką salom , a tak czy ktoś jeszcze przyszedł
-tak proszę pani -Ginny odpowiedziała jej natychmiastowo
-Więc kto jeszcze przyszedł
-Draco, Blais, Ron i Harry- Tym razem odpowiedziała Hermioni
-No właśnie wiedzę dwójkę ślizgonów którzy idą za wami-Kobieta uśmiechnęła się i powitała dwóch ślizgonów powiedziała dziewczynom gdzie mają iść, chłopakom też, rozstali się nie patrząc na siebie
   Draco odchodząc od dyrektorki spojrzał jeszcze raz na Hermionę a potem na Ginny
-Diable musisz mi coś wytłumaczyć- popatrzyła na swojego przyjaciela, ale ten nie zareagował- halo ziemia do Diabła... ZABINI
- O jezu co tak krzyczysz - popatrzył na Malfoja
-Bo od 5 minut nie mam z tobą kontaktu wracając do rzeczy, mogę się o coś zapytać
-O tak jasne wal bracie- Zabin uśmiechnął
-Co miał znaczyć w ustach Pottera Na tyle długo żeby widzieć jak Zabini całuje cię w policzek - Draco popatrzył na niego z uśmiechem oczekującym na odpowiedź
-To było tylko przywitanie
-Ta jasne, mam nadzieje tylko że nie jest taka jak jej brat
-No jasne- westchnął Blais
-No to chodźmy pomożemy tam przy tych schodach
-Okej to pędzimy- zaśmiał się Blais
-Tobie jednak uśmiech z twarzy nigdy nie znika Diable jesteś okropny- zaczął się śmiać z swoim przyjacielem
  Weszli do wielkiej klatki schodowej i pomogli reszcie w odbudowie jej.
***

Dziewczyny odeszły do wielkiej sali gdzie pomagały naprawić sufit następnie korytarze. Po całym dniu pracy dziewczyny były wykończone, gdy wychodziły z błoni nie odzywały się do siebie, nie miały ochoty bolały je kości lecz humor wciąż dopisywał na ich ustach było widać szczery uśmiech. Gdy wychodząc popatrzyły się na siebie nie wiadomo czemu zaczęły się śmiać.
-Co was tak bawi- usłyszały głos Blaiza
-Nic takiego- odpowiedział jednocześnie
-Na twoim miejscu bym się  nie śmiał wiewiórko musisz wrócić do domu a tam czeka twój były- Na twarzy Dracona jednak nie było uśmiechu tylko współczucie
-Nie musisz się martwić Malfoj na razie mieszka u mnie- zaśmiała się Hermiona
-A no to coś innego - uśmiechnął się Blaiz
-My będziemy iść powiedział Ginny patrząc na Hermione  której oczy były utkwione w blondynie- Co nie Herm
-Co co a tak to na razie- Pożegnała się Hermiona odrywając wzrok od Dracona
-Pa -pożegnał się Ginny
-To na razie - odpowiedzieli wspólnie chłopcy.
  Usłyszeli już tylko trzask i sami się teleportowali
Tak minęło całe półtorej miesiąca, cała czwórka nie odzywała się za wiele do siebie tylko raczyli się spojrzeniami , przywitaniem i pożegnaniem w mgnieniu oka Hogwart był odbudowany i jak zawsze piękny.
Ginny dowiedziała się że przeskakuje o rok jedną klasę za jej wyczyny i umiejętności, ta wiadomość bardzo ją ucieszyła tak samo jak jej rodziców i Zabinniego .





 

środa, 2 września 2015

Rozdział 5

Rozdział 5

  Za nim cokolwiek powiedział, ona teleportowała się , a on usłyszał już tylko trzask.Po paru minutach gapienia się w miejsce gdzie przed chwilom stała Hermiona wrócił do swojego domu od razu jego matka zaczęła wypytywać się czemu tak.
-Bardzo miła jest panna Grenger- Wtrąciła nagle Narcyza
-Mamo o czym ty z nią gadałaś- spytał wciąż z głową w myślach Draco
-O tobie kochanie
-Jak to o mnie ?- zapytał ,miał zamiar jej to wykrzyczeć, ale się powstrzymał
-No jak byłeś mały no i pokazałam...
Draco myślał że wybuchnie- Mamo powiedz że nie...
-Oj pokazałam, przecież to nic złego
-Jak nie, mamooo
-Pokazałam jej zdjęcia a ona obiecała mi że nie wykorzysta to przeciwko tobie- kobieta zaczęła się bardzo śmiać
-Ale śmieszne mamo
***

  Gdy weszła już do swojego domku w górach rozpakowała całą walizkę. Podeszła do lodówki, chciała ją otworzyć, ale zrozumiała że nic tam nie będzie.Ubrała swoje buty i wyszła zrobić małe zakupy. Dzień był ciepły, więc nie ubierała nic ciepłego była ubrana w te same buty i sukienkę którą założyła dziś rano. Weszła do sklepu gdzie kupiła świeże bułki, masło itd.
Gdy wyszła z potrzebnymi że czami  natychmiast ruszyła w stronę domu.W głowie cały czas wspominała całe dzisiejsze przed południe i co przez przypadek powiedziała Malfojowi. Rozpakowała całe zakupy i zrobiła sobie coś do jedzenia dobiegło ją puknie, szybko podeszła do drzwi i zobaczyła Ginny która rzuciła jej się na szyje.
-GDZIE TY BYŁAŚ RON POWIEDZIAŁ ŻE TY BĘDZIESZ A CIEBIE NIE BYŁO GDZIE TY BYŁAŚ-wykrzyczała jej Ginny ze łzami w oczach
-Wejdź i opowiem ci wszystko- wyciągnęła rękę i kazała Ginny usiąść z barku wzięła dwa kieliszki i nalała do nich wina które nie dawno kupiła- zjesz coś czy nie
-Nie owijaj w bawełnę i GADAJ-ostatnie słowo czyni wykrzyczała
-No dobra tylko nie krzycz na mnie już-napiła się łyk wina za jej śladem poszła rudowłosa i też się napiłą. Miona zaczęła opowiadać-No więc po rozmowie z Ronem poszłam do parku i płakałam gdy nagle usłyszałam znajomy chytry głos, okazało się że to Malfoj
-Malfoj co on tam...
-Nie przerywaj jeśli mam ci opowiedzieć, no więc wracając był tam Malfoj powiedziałam żeby się odczepił bo humor i tak mam już zepsuty, ale... on... zaprosił mnie do baru gdzie postawił mi ognistą śmiałam się z niego że chce mnie upić a on powiedział Nie tylko chce wiedzieć co się stało powiedział to ze spokojem, powiedziałam mu o wszystkim co się tego wieczora a... gdy skończyłam wypijać ostatnią szklankę cały świat zawirował i znalazłam się w łóżku...
-Jak to w łóżku 
-Ginny nie przerywaj mi drugi raz ci to mówię. Na początku nie wiedziałam gdzie jestem ktoś mię trzymał w tali i okazało się że to on delikatnie odsunęłam się od niego co mnie jeszcze bardziej zdziwił byłam w jego bluzce
-Ty z nim chyba nie on nie wykorzystał tego że ty byłaś pijana Hermiono.
-DAJ MI dokończyć-zniżyła ton gdy zobaczyła że wiewiórka wystraszyła się- Zaczęłam iść tyłem i strąciłam lampę, obudził się i popatrzyła na mnie powiedział że go obudziłam i strąciłam jego ulubioną lampę...Zaczął się śmiać, potem zeszłam do jadalni gdzie siedział jego matka i Zabini zdziwili się aja dopiero zauważyłam że mam na sobie jego bluzkę -Następnie Hermiona opowiedział co się dalej stało gdy doszła do końca- Odprowadził mnie i ja... ja ... ja... spytałam co się stała w zesz łom noc a on mi powiedział co się wydarzyło mi się wymsknęło że jestem dziewicą, a potem się teleportowałam i to tyle.
-Łoo nie spodziewałam się tego po Malfoju i po jego mamie
-Ja po nich też, ale jego mama jest bardzo miła- zaśmiała się a Ginny zaraz po niej
-Wiesz Herm muszę ci coś powiedzieć
-No mów słucham cię- powiedziała zadowolona Hermiona
-Mogę zostać dzisiaj u ciebie zostać na noc- Powiedziała to ze smutkiem w oczach
-Tak, Co się stało
-No wiesz w moim związku z Harym się nie układało on jakoś... zaczął się inaczej zachowywać tak jak Ron i ja nie wytrzymałam gdy się z nim dzisiaj pokłóciłam zanim do ciebie przyszłam i zerwałam- mówiąc to zaczęła płakać
-Oj Ginny ja nie wiedziałam- Przytuliła ją mocno- Nie płacz
- Nie będę ja i on się dawno nie kochaliśmy, wiedzieliśmy że kiedyś... że się rozstaniemy- Nie płakała już była wtulona w swoją przyjaciółkę-Mogę zostać na dłużej nie chcę tam wracać
-Tak ale nie masz ubrań
-Mam- wyciągnęła ze spodni dwa małe pakunki
-Okej no to załatwione- Uśmiechnęła się do przyjaciółki a ona odwzajemniła uśmiech-Idziemy spać 
-Tak choć
  Obie przebrały się w piżamy wzięły prysznic i poszły spać. Zasnęły bardzo szybko.

 

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 4

                           Rozdział 4                             

 Gdy Hermiona obudziła się rano nie wiedziała gdzie jest głowa mocno ją bolał po minucie przypomniało jej się co wydarzyło się poprzedniego wieczoru. Chwyciła się za głowę i obejrzała cały pokój był koloru ciemno niebieskiego z szafą wyjściem i wejściem do łazienki łóżko było bardzo miękkie. Chciał wstać żeby pójść do łazienki, ale nie mogła czemu sama się zastanawiał gdy popatrzyła na prawą stronę zobaczyła że śpi tam mężczyzna lecz nie wiedziała kto bo jego twarz zasłonięta było poduszką, pomyślała nawet że to Ron po chwili zastanowienia wzięła poduszkę a jej oczom ukazała się blada twarz i blond włosy wystraszyła się. Gdy uwolniła się z jego uścisku zobaczyła że ma na sobie jego bluzkę, idąc do tyłu strąciła przez przypadek jedną z lamp
-No ładnie Grenger obudziłaś mnie i strąciłaś moją ulubioną lampę- Uśmiechnął się Draco
-Czy my...
-Nie jeśli chcesz wiedzieć- zaśmiał się
-Pójdę po coś do picia- powiedział wychodząc z pokoju
-Ubierz się najpierw
Hermiona już tego nie usłyszała schodziła po schodach w dół gdy weszła do jadalni jej oczom ukazał się wieki stół przy którym siedziały dwie osoby wytrzeszczając na nią oczy.
-Widzę że się wyspałaś- Zaśmiała się kobieta 
-Tak... znaczy nie sama nie wiem w ogóle nie wiem gdzie jestem czemu tu jestem, ubrana tak i czemu spałam z Malfojem, nawet pani nie znam- Hermiona usiadła na schodach chwytając się za głowę dopiero teraz zrozumiała jak jest ubrana w samom bluzkę Malfoja. 
-Zdaje mi się że jesteś w Domu rodu Malfojów- zaśmiała się kobieta- Ja mam na imię Narcyza i jestem matką Dracona, jesteś tak ubrana bo pewnie Draco ci pomógł-Na te słowa Hermiona popatrzyła ze zdziwieniem-A spałaś z moim synem bo nie mieliśmy wolnego pokoju.
W tej chwili na dół zeszedł Malfoj obszedł Hermione i przywitał się z Matką oraz Zabinim
Uśmiechną się do Hermiony  mówiąc
-Mówiłem ci żebyś się ubrała- podszedł do niej i podał jej szklankę z eliksirem - wypij pomoże ci potem idź się ubrać
-Nie będziesz mi rozkazywać Malfoj- kobieta wzięła szklankę - A jak to jest trucizna?-Zapytała 
-Upewniam cię że nie jest
-Tobie i psu nie wierze- po tych słowach powąchała szklankę- znajomy zapach- wymieniła parę składników i napiła się eliksiru- pójdę się ubrać-Wstała i poszła do pokoju
-Wiesz Droco ona cię chyba lubi- zaśmiał się kobieta
- Ta i wyraża to w taki sposób
-No nie dziwie się po siedmiu latach, nie dziwię się, ale ona na pewno cię lubi, to wiem- Narcyza znowu zaczęła się śmiać
-  Skąd ty to niby wiesz ?
- Bo jestem kobietom kochanie
Draco już miał zacząć jeść gdy, usłyszał jak ktoś schodzi po schodach była to Hermiona.
***
Hermiona wbiegła szubko po schodach, ból w głowie już ustał , a do niej zaczęło docierać co powiedziała Narcyza.Weszła do pokoju Malfoja i szukała swojej kurtki w której była walizka.Gdy ją już znalazł wy ciągła z niej zmniejszoną walizkę. Machnęła różdżką a walizka jak na rozkaz powiększyła się . Wy ciągła z niej swoją pudrową sukienkę i szare buty na 10 cm koturnach wzięła jeszcze kosmetyki i weszła do łazienki uczesała się ubrała i letko pomalowała. Ponownie zmniejszyła walizkę. Zaczęła schodzić po schodach gdy weszła do jadalni odrazu spotkała wzrok Malfoja. Gdyby ona tylko była moja pomyślał młody ślizgon i uśmechnął się do niej zalotnie.
-Widzę że się ubrałaś-Zaśmiał Się Diabeł
-Chciałam tylko przeprosić za mój wczorajszy stan i już wychodzę-Wszyscy popatrzyli na nią ze zdziwieniem w oczach-Co się stał.
-Myślałam że zostaniesz na śniadanie Hermiono- uśmiechnęła się
-Nie mam ochoty popatrzyła na Zabiniego i Malfoja
-Usiać dziecko i zjedz wiem że jesteś głodna a widzę że skrzaty dowiedziały się że mamy gościa i nałożyli także dla ciebie.
-Dobrze -Hermiona usiadła na prawo od Draca i zaczęła powoli jeść bardzo miło rozmawiało się jej z całom 3 jedna nadal pamiętała 7 lat.
    Po mile spędzonym śniadaniu cała czwórka usiadła w salonie Narcyza i Hermiona piły wino a Zabini z Draciem ognistą. Wyglądali jak starzy dobrzy znajomi.
-No to idziemy na obiad -Wtrącił nagle Draco
-Tak synku- uśmiechnęła się
-Obiad ?-Zdziwiła się Hermiona
-Tak moja kochana jest już około 14- zaśmiała się Narcyza
- O co się stało Grenger -Na twarzy Hermiony zagościł strach.Popatrzył na nią z uśmiechem, ona nie odwzajemniła uśmiechu lecz spojrzenie typu Zamknij się Malfoj Narcyza z Diabłem od razu to zauważyli
-Właśnie zrozumiłam że od wczoraj nie dawałam znaku życia a Harry z Ginny umierają ze strachu o mnie.-Po chwili milczenia Hermona odezwała się-Ja chyba pójdę, przepraszam że nie mogę zostać- uśmiechnęła się.
-Odprowadzić cię- Spytał się Draco
-Oj nie martw się nie zemdleje a ty nie będziesz musiał mnie znowu rozbierać- Cała trójka zaśmiała się oprócz Malfoja
-Ja na serio się pytam czy pani-wszystko-wie-lepiej nie odprowadzić
W tym momencie Draco poczuł jak ktoś uderza go łokciem, popatrzył na swoją matkę.
-Mówiłam że pani syn jest Draniem- Zaśmiał się Hermion
-Dziesięć razy kochanie- Pani Malfoj podeszła do niej i przytuliła mocno, dwoje ślizgonów patrzyło się na siebie.
-No to panie Malfoj idzie mnie mnie pan odprowadzić czy mam jeszcze długo czekać aż pan ruszy swoje cztery litery- on wstał i odprowadził ją do drzwi a następnie za płot Gdzie mogła się już normalnie teleportować.
- Dziękuje za miły poranek i przedpołudnie, może noc ale nic nie pamiętam-zaśmiał się- do zobaczenia za 2 dni
-Czemu za dwa dni-spytał zdziwiony
-No bo za dwa dni jest odbudowa Hogwartu- uśmiechnęła się
-A no tak wypadło mi z głowy- odwzajemnił jej uśmiech
-Mogę cię jeszcze o coś spytać ??
-Tak jasne
-Czy tamtej nocy na pewno nic się nie stało bo wiesz ja naprawdę nic nie pamiętam
-Na 100% nie byłem aż tak pijany a po drugie zemdlałaś w barze.
-No bo wiesz ja jeszcze nie spałam z facetem i nie chciałam tego robić nieświadomie-Ona nawet nie wiedziała czemu mu to powiedziała
-Nie musisz się martwić cnotę jeszcze masz-wybuchł śmiechem Malfoj ale gdy zobaczył poważną minę Miony spoważniał- to do zobaczenia
-Oby nie- syknęła Hermiona

czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział 3

Rozdział 3

 Po długim prysznicu młody mężczyzna ubrał piżamę, chcąc iść spać jednak nie mógł. Ubrał się w niebieską bluzkę i czarne dżinsy . Usiadł na swoim fotelu wpatrywał się jak ściemnia, przez okno wleciała sowa i dała mu list od profesor McGonagal uśmiechnął się i patrzył dalej w okno. Po godzinie którą spędził w fotelu zeszedł na dół, żeby coś zjeść myśląc że nikogo tam nie będzie, mylił się jedna przy stole siedziała jego matka a Zabiniego nie było. Usiadł obok swojej matki wpatrując się w jej oczy.
-Mamo gdzie jest Blaiz 
-Wyszedł 13 minut temu powiedziała że musi coś załatwić- Narcyz uśmiechnęła się do niego podając mu tosty i sok dyniowy.
-Idziesz gdzie?-Zapytał Draco
-nie czemu pytasz
-No bo jesteś ubrana jak na bal- Zaśmiał się Malfoj
-Czekam aż przyprowadzisz mi Pannę Hermione
-Idę się przejść- Draco wstał z grymasem na usta 
Gdy wyszedł teleportował się do parku siadając na ławce usłyszał jak ktoś płacze nie było już zbyt jasno żeby mógł zobaczyć kto to. Widział jednak sylwetkę kobiety nie chciał do niej podchodzić ale gdy słyszał jak płacze nie mógł wytrzymać. Zaczął pochodzić do kobiety, gdy zobaczył kto to cofnął się od niej o 4 kroki, miał odejść ale coś w środku mówiło mu że musi z nią porozmawiać.Podszedł do  niej i powiedział:
-Co ty tu robisz Grenger?
Ona od razu wiedziała kto to- Co odemnie chcesz zepsuć nastrój oj powiem ci że nie dzisiaj jest już za późno -Dalej płakała
-A co jak powiem że nie 
-Nic-Uśmiechnęła się lekko
-Może pójdziemy na coś mocniejszego na przykład na ognistom
-Nie nie mam ochoty się z tobą sprzeczać
Draco chwycił ją za rękę i pociągnął ją do pierwszego lokalu ona nie chętnie usiadła koło niego. Malfoj zamówił 2 szklanki ognistej Wiski ona wypiła szklankę duszkiem a on zamówił jeszcze jedną i jeszcze jedną
-Chcesz mnie upić Malfoj
-Nie ale chce wiedzieć co się stało 
- N o wiesz stałam na polu z Weslejem moim BYŁYM chłopakiem i on mi nagle powiedział że do mnie nic nie czuje i chciał jeszcze żebym została w noże- Na te słowa zaśmiała się i wypiła kolejną szklankę
- A ty go Kochałaś ?? -Zapytał Draco
- Wiesz chyba nie jak brata ale nie jak chłopaka byłam z nim z przyzwyczajenia
-To czemu  płaczesz
-Sama tego nie wiem- Hermiona wstała i zawirowała-I ci się udało HA ha HA-zaśmiała się Hermiona - Upiłeś mnie, a teraz teleportne się do domu i pa- uśmiechnęła się do niego kołysząc się do przodu i do tyłu- Łoooo Draco ty wirujesz chyba...
Draco wiedział co to znaczy wstał szybko i złapał Hermione żeby nie upadła na ziemie. Nie wiedział co ma robić, gdzie ją zabrać, jedynym miejscem był jego dom. Wyszedł z baru i teleportował się przed niego.W tym momencie Hermiona ocknęła się i powiedziała O jaki ładny sen chwyciła Dracona za szyje ten szybko podszedł pod drzwi i zapukał. Otworzył mu skrzat domowy gdy wszedł do salonu zobaczył swoją matkę i Zabiniego obaj popatrzyli na niego a potem na Hermione.
- Co się stało- usłyszał zatroskany głos swojej matki
-Za dużo wypiła i...
-I przypadkowo tam byłeś- wetknął Zabini z uśmiechem na twarzy
- Spotkałem ją w parku jakbyś chciał wiedzieć- Uśmiechnął się Draco
-No ale czemu tak dużo wypiła ??-Spytała narcyza
-No po części to maja wina a po drugiej Wesleja 
-Czemu twoja- zapytała jego matka 
-No ja jej zamówiłem ten alkohol
-I chciałeś ją upić hahaha - wtrącił się Murzyn
-Nie żebyś wiedział że nie
-A czemu Ronalda- Zdziwiła się jego matka
-No bo on z nią zerwał chociaż ona go nie kochała, więc nie wiem czemu płakała
-Aha
-Mamo mamy jakiś wolny pokój- spytał Draco
-Oj zdaje mi się że nie - zaśmiała się kobieta
-No to świetnie, pójdę ją położyć do łóżka 
-Do którego - zapytała kobieta
-Do mojego- uśmiechnął się Draco
-I będziesz z nią spał - uśmiechnęła się kobieta
-Jeżeli ci to będzie przeszkadzać to nie- zaśmiał się Draco
-Nie nie tylko jej nic nie zrób- zaśmiała się kobieta 
- Przecież nic nie zrobię- Uśmiechnął się Malfoj kierując się do swojego pokoju

Gdy wszedł do niego rozebrał Hermione i włożył na jej pół nagie ciało swoją koszule. Następnie położył ją w łóżku przykrył kołdrą i położył się koło niej . Ona otworzyła oczy nic nie powiedziała i przytulił się do niego.Dla Malfoja była to nowa sytuacja.

środa, 26 sierpnia 2015

Rozdział 2

Rozdział 2

   Dziewczyny odchodząc od chłopaków nie obejrzały się żeby oni nie poszli za nimi chociaż w głębi duszy obie tego chciały. Wędrowały po ulicy pokątnej nie odzywając się do się do siebie, młodzi mężczyźni zauroczyli je, chociaż żadna nie chciała się do tego przyznać obie miały chłopaka i to był pretekst żeby nie mówić o uczuciach do dwóch Ślizgonów. Lecz Ginny nie podawała się by wydusić co się stało jak on i Zabini poszli po picie.

-Powiesz mi co się wydarzyło między tobą a Malfojem- uśmiechnęła się do Hermiony , lecz ta jej nie odpowiedziała-Ej Miona nie bądź taka powiedz mi proszę.

-No dobra- westchnęła i zaczęła mówić- Jak poszliście to on przybliżył się do mnie i rozmawialiśmy
a potem...

-Ej w takim momencie przerwałaś. Mów proszę.

-Chwycił moją rękę, delikatnie dotkną mojej tali i chciał mnie pocałować, ja też chciałam , ale  potem przypomniałam sobie że mam chłopaka i się odsunęłam później przyszliście wy.

-No chyba wiedząc jak masz na imię nie był taki szczodry do pocałunku- zaśmiała się Ginny

-Nie nie jak powiedziałaś że to miłe spotkanie , on... on położył swoją rękę na mojej nodze a wtedy... przypomniało mi się to 7 lat których mnie dręczył.

-Może powinnaś mu wybaczyć a może się z nim spotkać- uśmiechnęła się do Hermiony

-Oczywiście, jak mnie przeprosi to może, ale Malfoje nigdy nie przepraszają-zaśmiała się-To idziemy do sklepu

-Tak

Dziewczyny weszły do swojego ulubionego sklepu i stwierdziły że kupią coś na święta lub imprezę
Hermionie od razu w oczy wpadła długa czerwona sukienka z paskiem zdobionym w perłach i tymi samymi kolorami zdobiona sukienka paskami w dół , miała jeszcze wycięcie na dole.
Ginny jednak spodobała się różowa tak samo długom miała ramiączka i wycięcie po obu stronach jej tali. Dziewczyny od razu je kupiły.Następnie poszły do sklepu z obuwiem żeby kupić do swoich sukienek buty Ginny wybrała lekko różowe wysokie buty na koturnie, a Hermiona szukała bardzo długo bo żadne z butów jej się nie podobały lecz w końcu znalazła buty miały kolor podobny do jej sukienki 13cm obcas i na samej górze zapinkę koloru czarnego takiego samego jak kokarda na czubku butów nie były zbyt drogie więc kupiła je szybko i wróciła z Ginny do nory.

***

 Gdy wrócili do domu Pani Malfoj przywitała ich z uśmiechem, oni odwzajemnili jej uśmiech i wszyscy troje usiedli w salonie gdzie był duży kominek naokoło obstawiony sofą. Po śmierci swojego męża Narcyza zmieniła ponure barwy na jaśniejsze. przed sofą stał szklany stolik a na około było duże obrazów których Pani Malfoj nie zdążyła jeszcze ściągnąć.

-Jak tam chłopcy znaleźliście swoje wybranki-roześmiała się kobieta

-Ja raczej nie ale Draco- Blais popatrzył na niego , a on patrzył na niego z pod łba

-Kto jest tą szczęśliwą wybranką-Narcyza skierowała wzrok na Dracona

-Nikt mamo- uśmiechną się do niej jednak kobieta nie odwzajemniła uśmiechu lecz popatrzyła się na diabła

-Panna Grenger- zaśmiał się Zabini

-O to dobry wybór mój chłopcze

-Nie mamo a nawet jakby to po dzisiejszym spotkaniu wiem że ona mi nie wybaczy mi tych 7 lat , chociaż jest pięknom kobietom i mądrą nie będzie chciała spojrzeć na Malfoja Który prze 7 lat wycinał jej że jest szlamom a teraz... Zaraz czemu się tak na mnie patrzycie ??-Zdziwił się Draco gdy 2 paczyła na niego z chytrym uśmiechem

-Oj Dracusiu miłość to piękna rzecz -uśmiechnęła się do syna

-Mamo prawdziwa miłość nie istnieje

-Istnieje a ty się za niedługo przekonasz czym jest i jakom ma wielką siłę

-Wpadłeś po uszy bracie- zaśmiał się Zabinni

-Nie wiem o co wam chodzi, że niby ja się zakochałem w Mionie O nie nie nie

-Oj synuś idę się położyć bo mnie głowa zaczyna boleć a ty idź wziąć prysznic i odśwież się z tom sytuacją.  

-Wiec mamo że wezmę dość długi prysznic.

***
   Dziewczyny po powrocie obrazu odłożył swoje zakupy do pokoju następnie zeszły no dół gdzie czekała ich miła niespodzianka na stole stały cztery sowy i każda za adresowana do jednego z czworga przyjaciół Hermiona wzięła wszystkie listy, a Ginny dał każdej po krakowskie następnie sowy odleciały. Miona otworzyła list i zaczęła czytać:

            Droga panno Grenger

Chciałam paniom zaprosić do odbudowy naszej pięknej szkoły.
Umożliwiam też pani po skończeniu odbudowy Hogwartu ukończenie roku szkolnego 
którego pani nie skończyła, a wiem że na pewno pani na tym zależy

                                                                                Z poważaniem Dyrektor szkoły
                                                                         Profesor McGonagal

 Miona popatrzyła na swoją przyjaciółkę która tak samo jak ona przeczytała list . Z wielkim uśmiechem na twarzy spytała się Rudowłosej.

-Jedziemy odbudować szkołę 

- tak jak najbardziej- dostała jak najszybszą odpowiedź.

Na dół zeszedł Harry z Ronem Który miał twarz bladą, lecz Hermiona nie zauważyła tego i podała im listy, po przeczytaniu go obaj uśmiechnęli się do siebie .

-Herm muszę z tobą porozmawiać -Jego twarz nagle zbladła 

-Tak jasne -i obaj wyszli 

-Wiesz Hermiona chciałem ci dawno pow że nie czuje już nic do ciebie

Ona popatrzyła na niego i powiedziała

-Rozumiem nie będzie mnie w ciągu 15 minut

-Ale nie musisz- dodał Ron

-Ale chce, mam mały domek w górach tam się zatrzymam-powiedział przez łzy Hermiona 

Weszła do swojego pokoju machnęła różdżką i wszystkie jej ubrania znalazły się we walizce zmniejszyła ją i schowała do kieszeni. Wychodząc z domu płacząc minęła swoją przyjaciółkę lecz zanim ta coś powiedziała, ona teleportowała się do parku gdzie siadła na ławce i schowała twarz w dłoniach. Po 15 minutach siedzenia usłyszała głos który znała dość dobrze

-Co ty tu robisz Grenger

***


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 1

Rozdział 1


     Była jeszcze wczesna godzina, gdy przez zasłonięte  okno zaczęły na nią padać pierwsze promyki słońca. Otworzyła leniwie oczy i spoglądneła  na zegarek żeby sprawdzić która jest godzina, ku jej zdziwieniu była dopiero 7:46 . Chciała zamknąć oczy i dalej spać, ale tylko straciła czas leżąc w łóżku. Po 20 minutach wstała zaczęła iść w stronę łazienki zabierając po drodze ręcznik z półki i popatrzyła się na swoją  przyjaciółkę która jeszcze smacznie spała w swoim łóżku .                                       Pokój przyjaciółek wyglądał tak jak zwykle, w lewym rogu stało łóżko Hermiony a po prawej łóżko Ginny, pomiędzy łóżkami stało duże i piękne okno, za łóżkami były szafy obu dziewczyn, a ponieważ dziewczyny lubiły kupować ubrania  co za tym szło miały ich bardo dużo więc szafy też musiały by duże.
     Hermiona chciała wziąść odprężającą kąpiel więc nalała wody do wanny, rozebrała się i weszła do ciepłego i przyjemnego miejsca jaką była woda. Przez całą godzine siedziała w wannie i rozmyślała o Hogwarcie tak bardz chciała skończyć szkołe, ale Hogwart był zniszczony a odbudowa go zajmie jeszcze długi czas. Po tych rozmyśleniach ubrała się w swoje ulubione miętowe dżinsy i białą bluzkę na ramiączkach. Podeszła do swojej nic nie podejrzewającej przyjaciółce wyciągneła różdżkę i powiedziała: Aquamenti . Z jej różdżki natychmiast wystrzelił strumień zimnej wody który postawił ją na nogi. Oburzona Ginny wstała i kierowała się do łazienki jednak odwróciła się do Hermiony i zapytała:

- Nie mogłaś delikatniej ?

-Oj uwierz mi że nie- zachichotała

Ginny popatrzyła na nią z pogard i weszła do łazienki . Po 30 minutach wyszła w asymetrycznej spódnicy o beżowym kolorze, bluzkę miała lekko ciemniejszego koloru włosy związane w wysokiego kucyka.

-Idziemy na śniadanie ?- Zapytała Hermionę która siedziała na swoim łóżku głaszcząc Krzywołapa.

-O tak oczywiście chodźmy- uśmiechnęła się do niej.

Gdy zeszły do kuchni Molly skończyła robić śniadanie, a wszyscy czekali aż je poda. Diewczyny siadły obok swoich chłopaków a Molly podała im wszystkim jedzenia . Ginny wzięła tosty i owsianke tak samo jak Harry Ron I Hermiona. Nagle usłyszała jak Ron zaczyna niej mówić:

-Herm musimy dzisiaj porozmawiać

-O czym ?- zdziwiła się brązowo włosa dziewczyna

- Tego dowiesz się o 13 - powiedział ze smutną minom.

Hermiona od razu zobaczyła że coś jest nie tak, ale nie wiedziała co, z jej rozmyśleń wyrwała ją Ginny.

- O nie ! nie! nie!- krzyknęła Ginny - Dzisiaj mi jej nie zabierzesz bo o 13 idziemy na zakupy.

Hermionie wypadło to zgłowy.

-No to porozmawiamy później- oświadczył stanowczo Ron odchodząc od stołu, tak samo jak reszta oprócz Ginny, Hermiony i Harrego zostali.

-Wiecie co się stało Ronowi ? - zapytała Miona

-Nic może wstał lewą nogą- zaśmiał się Harry

- Nie coś jest nie tak- powiedziała Rudowłosa dziewczyna.

Rozmawiali na różne tematy odchodząc od tematu Rona, jednak Hermiona nie przestawała o tym myśleć.
             O 12:40 po zjedzonym obiedzie obie przetepotowały  się przed swoją ulubioną kawiernie i zamówił po kawałku najlepszego placka oraz kubku kawy zaczeły plotkowć.

***

     Gdy przez zasłony wbiły się słoneczne promienie młody mężczyzna wstał i ubrał się, dość szybko chciał zejść na śniadanie do swojej matki lecz zaskoczył go przyjaciel. Był to czarno skóry mężczyzna o tej samej wielkości co blondyn, z oczami czarnymi jak gorzka czekolada, tak samo jak włosy, zęby miał śnieżno białe i bardzo umięśnione ciało. Blondyn miał jasną cerę szare jak metal oczy , białe zęby i tak samo jak jego kolego umięśnione ciało.

-Hej Draco idziemy gdzieś dzisiaj- Zapytał  czarno skóry męzczyzna

- Oj Zabini nie chce mi się- Oświadczył stanowczo Malfoj

- Nie tym razem o 12;30 u mnie i idziemy się pobawić- Zaśmiał się diabeł

-Niech ci będzie Diable- uśmiechną się ironicznie-Idziemy na śniadanie umieram z głodu a moja mama na pewno tam czeka.

-Okej

Po 4 minutach schodzili już po schodach a radosne powitanie matki Malfoja poprawiło im nastrój.

- Chodzie chłopcy śniadanie gotowe- uśmiechnęła się pokazując na stół.

Obaj usiedli i za czeli  jeść pani Malfoj za czeła rozmowę.

-Idziecie gdzieś dzisiaj- Na tych miast dostała odpowiedział jej Zabini.

-Tak powędrować i się pobawić-uśmiechną się do niej

-Ciągle te zabawy trzeba się ustatkować - zaśmiała się.

-Mamo tylko nie myśl że wyjdę za mąż z przymusu- uśmiechną się do niej ironicznie

- Dla mnie możesz ożenić się nawet z mugolkąm czy -przełknęła ślinę - przepraszam za te słowa ze szlamom byle byś był szczęśliwy- uśmiechnęła się do niego a on odwzajemnił uśmiech.

-Draco idziemy już? -za pytał Zabini

- o Tak Pa mamo -Pocałował ją w policzek.

Obaj teleportowali się na pokątnom. Wędrowali długo i rozmawiali nagle Blaiz wtrącił to co jego matka zasugerowała.

-Więc chcesz się ustatkować smoku? -zapytał z ironią

- A wiesz że chyba tak - uśmiechną się

-Wiesz ja też o tym myślałem- nagle zobaczy dwie ślicznotki siedzące w kawiarni-
ej a może spróbujemy od nich co ??

- No jasne choć.

Podeszli do dziewczyn i się przywitali, na początku nikt się nie poznał.

-Dzień dobry- powiedział Malfoj- czy możemy się przysiąść ?

-Tak proszę -powiedziały dziewczyny

-Co takiego robią tu panie same ?- zapytał Blais

- Plotkujemy trochę- zaśmiała się Ginny

Rozmawiali i filtrowali ze sobą, ale nikt się nie przedstawił. Po 15 minutach Zabinni wstał i powiedział do Ginny.

-Czy pójdzie pani zemną zamówić coś do picia ?

-Tak, oczywiście.-Rudowłosa wstała i poszła z Diabłem po coś do picia.

Draco korzystając z sytuacji przybliżył się do Hermiony i chwycił za rękę, ona popatrzyła na niego i przeszedł ją miły dreszczyk.Wiedziała że skąś zna te oczy i tom posture, Tak samo jak Draco.

-Więc gdzie pani pracuje ? - Zapytał Smok

-Ja na razie nie mam pracy- uśmiechnęła się przybliżając do blondyna- nie skończyłam jeszcze szkoły.

-O to tak jak ja - uśmiechną się.

Chwycił Hermione delikatnie w tali i chciał ją pocałować, tak samo jak ona ale nagle się odsunęła. w tym samym momencie przyszła Ginny z Zabinnim a Hermiona powiedział:

-Przepraszam, ale nawet nie wiem jak masz na imię

-A bo my się nie przedstawiliśmy- zaśmiali się obaj

- Ja jestem Draco Malfoj-uśmiechną się

-A ja Blais Zabini

Obie Kobiety wzdrygneły na te nazwiska i zaczeły się śmiać.

-Czemu się śmiejecie-zapytał zdziwiony Malfoj

-Wy naprawdę nas nie poznajecie-zapytała Ginny
 
-Nie- powiedział Zabinni

-No to pozwól że wam rozjaśnię umysł-Uśmiechnęła się zagatkowo  Hermiona-Nie pamiętasz tej szlamy...

-Ej nie mów tak, nie ma już czystości krwi- wetkną Malfoj

-No to innaczej. Nie pamiętasz tej Gryfonki którą dręczyliście przez 7 lat.

Zabini otworzyła oczy i powiedział-Grenger !!!

-Ale ty jesteś spostrzegawczy, a Ginny nie pamiętacie .

Wszyscy patrzyli na siebie ze zdziwieniem.

-Co za miłe spotkanie- wtrąciła nagle Ginny

-Tak bardzo miłe-uśmiechną się się Draco kładąc rękę na udzie Miony

Ta wzdrygneła letko i znowu przeszedł ją miły dreszczyk. Po 3 minutach patrzenia się na siebie nagle Hermionie przypomniały się lata w Hogwarcie i wyzywania przez Malfoja. Z jej twarzy znikną uśmiech, zdjęła rękę Malfoja i powiedziała:

-Ginny my musimy iść

-Czemu ?-zdziwił się Draco

-Wiesz Malfoj ja nie mogę zapomnieć tych siedmiu...Przepraszam i pa-powiedziała już zasmucona Hermiona.

-Pa-pożegnała się Ginny

-Pa powiedzieli oboje.

Gdy dziewczyny znikły za rogiem, Czarno skóry mężczyzna zapytał się Smoka

-Chyba spodobała ci się Grenger

-Nie-powiedział ale na jego twarzy było widać że chciał powiedzieć tak

- Przede mną niczego nie ukryjesz-zaśmiał się Zabinny

-Może- uśmiechną się do przyjaciela

-Wracamy ??

-Tak choć

Obaj wrócili do domu aby rozmyślać dzisiejsze spotkanie.
***