Rozdział 4
Gdy Hermiona obudziła się rano nie wiedziała gdzie jest głowa mocno ją bolał po minucie przypomniało jej się co wydarzyło się poprzedniego wieczoru. Chwyciła się za głowę i obejrzała cały pokój był koloru ciemno niebieskiego z szafą wyjściem i wejściem do łazienki łóżko było bardzo miękkie. Chciał wstać żeby pójść do łazienki, ale nie mogła czemu sama się zastanawiał gdy popatrzyła na prawą stronę zobaczyła że śpi tam mężczyzna lecz nie wiedziała kto bo jego twarz zasłonięta było poduszką, pomyślała nawet że to Ron po chwili zastanowienia wzięła poduszkę a jej oczom ukazała się blada twarz i blond włosy wystraszyła się. Gdy uwolniła się z jego uścisku zobaczyła że ma na sobie jego bluzkę, idąc do tyłu strąciła przez przypadek jedną z lamp
-No ładnie Grenger obudziłaś mnie i strąciłaś moją ulubioną lampę- Uśmiechnął się Draco
-Czy my...
-Nie jeśli chcesz wiedzieć- zaśmiał się
-Pójdę po coś do picia- powiedział wychodząc z pokoju
-Ubierz się najpierw
Hermiona już tego nie usłyszała schodziła po schodach w dół gdy weszła do jadalni jej oczom ukazał się wieki stół przy którym siedziały dwie osoby wytrzeszczając na nią oczy.
-Widzę że się wyspałaś- Zaśmiała się kobieta
-Tak... znaczy nie sama nie wiem w ogóle nie wiem gdzie jestem czemu tu jestem, ubrana tak i czemu spałam z Malfojem, nawet pani nie znam- Hermiona usiadła na schodach chwytając się za głowę dopiero teraz zrozumiała jak jest ubrana w samom bluzkę Malfoja.
-Zdaje mi się że jesteś w Domu rodu Malfojów- zaśmiała się kobieta- Ja mam na imię Narcyza i jestem matką Dracona, jesteś tak ubrana bo pewnie Draco ci pomógł-Na te słowa Hermiona popatrzyła ze zdziwieniem-A spałaś z moim synem bo nie mieliśmy wolnego pokoju.
W tej chwili na dół zeszedł Malfoj obszedł Hermione i przywitał się z Matką oraz Zabinim
Uśmiechną się do Hermiony mówiąc
-Mówiłem ci żebyś się ubrała- podszedł do niej i podał jej szklankę z eliksirem - wypij pomoże ci potem idź się ubrać
-Nie będziesz mi rozkazywać Malfoj- kobieta wzięła szklankę - A jak to jest trucizna?-Zapytała
-Upewniam cię że nie jest
-Tobie i psu nie wierze- po tych słowach powąchała szklankę- znajomy zapach- wymieniła parę składników i napiła się eliksiru- pójdę się ubrać-Wstała i poszła do pokoju
-Wiesz Droco ona cię chyba lubi- zaśmiał się kobieta
- Ta i wyraża to w taki sposób
-No nie dziwie się po siedmiu latach, nie dziwię się, ale ona na pewno cię lubi, to wiem- Narcyza znowu zaczęła się śmiać
- Skąd ty to niby wiesz ?
- Bo jestem kobietom kochanie
Draco już miał zacząć jeść gdy, usłyszał jak ktoś schodzi po schodach była to Hermiona.
***
Hermiona wbiegła szubko po schodach, ból w głowie już ustał , a do niej zaczęło docierać co powiedziała Narcyza.Weszła do pokoju Malfoja i szukała swojej kurtki w której była walizka.Gdy ją już znalazł wy ciągła z niej zmniejszoną walizkę. Machnęła różdżką a walizka jak na rozkaz powiększyła się . Wy ciągła z niej swoją pudrową sukienkę i szare buty na 10 cm koturnach wzięła jeszcze kosmetyki i weszła do łazienki uczesała się ubrała i letko pomalowała. Ponownie zmniejszyła walizkę. Zaczęła schodzić po schodach gdy weszła do jadalni odrazu spotkała wzrok Malfoja. Gdyby ona tylko była moja pomyślał młody ślizgon i uśmechnął się do niej zalotnie.
-Widzę że się ubrałaś-Zaśmiał Się Diabeł
-Chciałam tylko przeprosić za mój wczorajszy stan i już wychodzę-Wszyscy popatrzyli na nią ze zdziwieniem w oczach-Co się stał.
-Myślałam że zostaniesz na śniadanie Hermiono- uśmiechnęła się
-Nie mam ochoty popatrzyła na Zabiniego i Malfoja
-Usiać dziecko i zjedz wiem że jesteś głodna a widzę że skrzaty dowiedziały się że mamy gościa i nałożyli także dla ciebie.
-Dobrze -Hermiona usiadła na prawo od Draca i zaczęła powoli jeść bardzo miło rozmawiało się jej z całom 3 jedna nadal pamiętała 7 lat.
Po mile spędzonym śniadaniu cała czwórka usiadła w salonie Narcyza i Hermiona piły wino a Zabini z Draciem ognistą. Wyglądali jak starzy dobrzy znajomi.
-No to idziemy na obiad -Wtrącił nagle Draco
-Tak synku- uśmiechnęła się
-Obiad ?-Zdziwiła się Hermiona
-Tak moja kochana jest już około 14- zaśmiała się Narcyza
- O co się stało Grenger -Na twarzy Hermiony zagościł strach.Popatrzył na nią z uśmiechem, ona nie odwzajemniła uśmiechu lecz spojrzenie typu Zamknij się Malfoj Narcyza z Diabłem od razu to zauważyli
-Właśnie zrozumiłam że od wczoraj nie dawałam znaku życia a Harry z Ginny umierają ze strachu o mnie.-Po chwili milczenia Hermona odezwała się-Ja chyba pójdę, przepraszam że nie mogę zostać- uśmiechnęła się.
-Odprowadzić cię- Spytał się Draco
-Oj nie martw się nie zemdleje a ty nie będziesz musiał mnie znowu rozbierać- Cała trójka zaśmiała się oprócz Malfoja
-Ja na serio się pytam czy pani-wszystko-wie-lepiej nie odprowadzić
W tym momencie Draco poczuł jak ktoś uderza go łokciem, popatrzył na swoją matkę.
-Mówiłam że pani syn jest Draniem- Zaśmiał się Hermion
-Dziesięć razy kochanie- Pani Malfoj podeszła do niej i przytuliła mocno, dwoje ślizgonów patrzyło się na siebie.
-No to panie Malfoj idzie mnie mnie pan odprowadzić czy mam jeszcze długo czekać aż pan ruszy swoje cztery litery- on wstał i odprowadził ją do drzwi a następnie za płot Gdzie mogła się już normalnie teleportować.
- Dziękuje za miły poranek i przedpołudnie, może noc ale nic nie pamiętam-zaśmiał się- do zobaczenia za 2 dni
-Czemu za dwa dni-spytał zdziwiony
-No bo za dwa dni jest odbudowa Hogwartu- uśmiechnęła się
-A no tak wypadło mi z głowy- odwzajemnił jej uśmiech
-Mogę cię jeszcze o coś spytać ??
-Tak jasne
-Czy tamtej nocy na pewno nic się nie stało bo wiesz ja naprawdę nic nie pamiętam
-Na 100% nie byłem aż tak pijany a po drugie zemdlałaś w barze.
-No bo wiesz ja jeszcze nie spałam z facetem i nie chciałam tego robić nieświadomie-Ona nawet nie wiedziała czemu mu to powiedziała
-Nie musisz się martwić cnotę jeszcze masz-wybuchł śmiechem Malfoj ale gdy zobaczył poważną minę Miony spoważniał- to do zobaczenia
-Oby nie- syknęła Hermiona
-Widzę że się ubrałaś-Zaśmiał Się Diabeł
-Chciałam tylko przeprosić za mój wczorajszy stan i już wychodzę-Wszyscy popatrzyli na nią ze zdziwieniem w oczach-Co się stał.
-Myślałam że zostaniesz na śniadanie Hermiono- uśmiechnęła się
-Nie mam ochoty popatrzyła na Zabiniego i Malfoja
-Usiać dziecko i zjedz wiem że jesteś głodna a widzę że skrzaty dowiedziały się że mamy gościa i nałożyli także dla ciebie.
-Dobrze -Hermiona usiadła na prawo od Draca i zaczęła powoli jeść bardzo miło rozmawiało się jej z całom 3 jedna nadal pamiętała 7 lat.
Po mile spędzonym śniadaniu cała czwórka usiadła w salonie Narcyza i Hermiona piły wino a Zabini z Draciem ognistą. Wyglądali jak starzy dobrzy znajomi.
-No to idziemy na obiad -Wtrącił nagle Draco
-Tak synku- uśmiechnęła się
-Obiad ?-Zdziwiła się Hermiona
-Tak moja kochana jest już około 14- zaśmiała się Narcyza
- O co się stało Grenger -Na twarzy Hermiony zagościł strach.Popatrzył na nią z uśmiechem, ona nie odwzajemniła uśmiechu lecz spojrzenie typu Zamknij się Malfoj Narcyza z Diabłem od razu to zauważyli
-Właśnie zrozumiłam że od wczoraj nie dawałam znaku życia a Harry z Ginny umierają ze strachu o mnie.-Po chwili milczenia Hermona odezwała się-Ja chyba pójdę, przepraszam że nie mogę zostać- uśmiechnęła się.
-Odprowadzić cię- Spytał się Draco
-Oj nie martw się nie zemdleje a ty nie będziesz musiał mnie znowu rozbierać- Cała trójka zaśmiała się oprócz Malfoja
-Ja na serio się pytam czy pani-wszystko-wie-lepiej nie odprowadzić
W tym momencie Draco poczuł jak ktoś uderza go łokciem, popatrzył na swoją matkę.
-Mówiłam że pani syn jest Draniem- Zaśmiał się Hermion
-Dziesięć razy kochanie- Pani Malfoj podeszła do niej i przytuliła mocno, dwoje ślizgonów patrzyło się na siebie.
-No to panie Malfoj idzie mnie mnie pan odprowadzić czy mam jeszcze długo czekać aż pan ruszy swoje cztery litery- on wstał i odprowadził ją do drzwi a następnie za płot Gdzie mogła się już normalnie teleportować.
- Dziękuje za miły poranek i przedpołudnie, może noc ale nic nie pamiętam-zaśmiał się- do zobaczenia za 2 dni
-Czemu za dwa dni-spytał zdziwiony
-No bo za dwa dni jest odbudowa Hogwartu- uśmiechnęła się
-A no tak wypadło mi z głowy- odwzajemnił jej uśmiech
-Mogę cię jeszcze o coś spytać ??
-Tak jasne
-Czy tamtej nocy na pewno nic się nie stało bo wiesz ja naprawdę nic nie pamiętam
-Na 100% nie byłem aż tak pijany a po drugie zemdlałaś w barze.
-No bo wiesz ja jeszcze nie spałam z facetem i nie chciałam tego robić nieświadomie-Ona nawet nie wiedziała czemu mu to powiedziała
-Nie musisz się martwić cnotę jeszcze masz-wybuchł śmiechem Malfoj ale gdy zobaczył poważną minę Miony spoważniał- to do zobaczenia
-Oby nie- syknęła Hermiona