środa, 26 sierpnia 2015

Rozdział 2

Rozdział 2

   Dziewczyny odchodząc od chłopaków nie obejrzały się żeby oni nie poszli za nimi chociaż w głębi duszy obie tego chciały. Wędrowały po ulicy pokątnej nie odzywając się do się do siebie, młodzi mężczyźni zauroczyli je, chociaż żadna nie chciała się do tego przyznać obie miały chłopaka i to był pretekst żeby nie mówić o uczuciach do dwóch Ślizgonów. Lecz Ginny nie podawała się by wydusić co się stało jak on i Zabini poszli po picie.

-Powiesz mi co się wydarzyło między tobą a Malfojem- uśmiechnęła się do Hermiony , lecz ta jej nie odpowiedziała-Ej Miona nie bądź taka powiedz mi proszę.

-No dobra- westchnęła i zaczęła mówić- Jak poszliście to on przybliżył się do mnie i rozmawialiśmy
a potem...

-Ej w takim momencie przerwałaś. Mów proszę.

-Chwycił moją rękę, delikatnie dotkną mojej tali i chciał mnie pocałować, ja też chciałam , ale  potem przypomniałam sobie że mam chłopaka i się odsunęłam później przyszliście wy.

-No chyba wiedząc jak masz na imię nie był taki szczodry do pocałunku- zaśmiała się Ginny

-Nie nie jak powiedziałaś że to miłe spotkanie , on... on położył swoją rękę na mojej nodze a wtedy... przypomniało mi się to 7 lat których mnie dręczył.

-Może powinnaś mu wybaczyć a może się z nim spotkać- uśmiechnęła się do Hermiony

-Oczywiście, jak mnie przeprosi to może, ale Malfoje nigdy nie przepraszają-zaśmiała się-To idziemy do sklepu

-Tak

Dziewczyny weszły do swojego ulubionego sklepu i stwierdziły że kupią coś na święta lub imprezę
Hermionie od razu w oczy wpadła długa czerwona sukienka z paskiem zdobionym w perłach i tymi samymi kolorami zdobiona sukienka paskami w dół , miała jeszcze wycięcie na dole.
Ginny jednak spodobała się różowa tak samo długom miała ramiączka i wycięcie po obu stronach jej tali. Dziewczyny od razu je kupiły.Następnie poszły do sklepu z obuwiem żeby kupić do swoich sukienek buty Ginny wybrała lekko różowe wysokie buty na koturnie, a Hermiona szukała bardzo długo bo żadne z butów jej się nie podobały lecz w końcu znalazła buty miały kolor podobny do jej sukienki 13cm obcas i na samej górze zapinkę koloru czarnego takiego samego jak kokarda na czubku butów nie były zbyt drogie więc kupiła je szybko i wróciła z Ginny do nory.

***

 Gdy wrócili do domu Pani Malfoj przywitała ich z uśmiechem, oni odwzajemnili jej uśmiech i wszyscy troje usiedli w salonie gdzie był duży kominek naokoło obstawiony sofą. Po śmierci swojego męża Narcyza zmieniła ponure barwy na jaśniejsze. przed sofą stał szklany stolik a na około było duże obrazów których Pani Malfoj nie zdążyła jeszcze ściągnąć.

-Jak tam chłopcy znaleźliście swoje wybranki-roześmiała się kobieta

-Ja raczej nie ale Draco- Blais popatrzył na niego , a on patrzył na niego z pod łba

-Kto jest tą szczęśliwą wybranką-Narcyza skierowała wzrok na Dracona

-Nikt mamo- uśmiechną się do niej jednak kobieta nie odwzajemniła uśmiechu lecz popatrzyła się na diabła

-Panna Grenger- zaśmiał się Zabini

-O to dobry wybór mój chłopcze

-Nie mamo a nawet jakby to po dzisiejszym spotkaniu wiem że ona mi nie wybaczy mi tych 7 lat , chociaż jest pięknom kobietom i mądrą nie będzie chciała spojrzeć na Malfoja Który prze 7 lat wycinał jej że jest szlamom a teraz... Zaraz czemu się tak na mnie patrzycie ??-Zdziwił się Draco gdy 2 paczyła na niego z chytrym uśmiechem

-Oj Dracusiu miłość to piękna rzecz -uśmiechnęła się do syna

-Mamo prawdziwa miłość nie istnieje

-Istnieje a ty się za niedługo przekonasz czym jest i jakom ma wielką siłę

-Wpadłeś po uszy bracie- zaśmiał się Zabinni

-Nie wiem o co wam chodzi, że niby ja się zakochałem w Mionie O nie nie nie

-Oj synuś idę się położyć bo mnie głowa zaczyna boleć a ty idź wziąć prysznic i odśwież się z tom sytuacją.  

-Wiec mamo że wezmę dość długi prysznic.

***
   Dziewczyny po powrocie obrazu odłożył swoje zakupy do pokoju następnie zeszły no dół gdzie czekała ich miła niespodzianka na stole stały cztery sowy i każda za adresowana do jednego z czworga przyjaciół Hermiona wzięła wszystkie listy, a Ginny dał każdej po krakowskie następnie sowy odleciały. Miona otworzyła list i zaczęła czytać:

            Droga panno Grenger

Chciałam paniom zaprosić do odbudowy naszej pięknej szkoły.
Umożliwiam też pani po skończeniu odbudowy Hogwartu ukończenie roku szkolnego 
którego pani nie skończyła, a wiem że na pewno pani na tym zależy

                                                                                Z poważaniem Dyrektor szkoły
                                                                         Profesor McGonagal

 Miona popatrzyła na swoją przyjaciółkę która tak samo jak ona przeczytała list . Z wielkim uśmiechem na twarzy spytała się Rudowłosej.

-Jedziemy odbudować szkołę 

- tak jak najbardziej- dostała jak najszybszą odpowiedź.

Na dół zeszedł Harry z Ronem Który miał twarz bladą, lecz Hermiona nie zauważyła tego i podała im listy, po przeczytaniu go obaj uśmiechnęli się do siebie .

-Herm muszę z tobą porozmawiać -Jego twarz nagle zbladła 

-Tak jasne -i obaj wyszli 

-Wiesz Hermiona chciałem ci dawno pow że nie czuje już nic do ciebie

Ona popatrzyła na niego i powiedziała

-Rozumiem nie będzie mnie w ciągu 15 minut

-Ale nie musisz- dodał Ron

-Ale chce, mam mały domek w górach tam się zatrzymam-powiedział przez łzy Hermiona 

Weszła do swojego pokoju machnęła różdżką i wszystkie jej ubrania znalazły się we walizce zmniejszyła ją i schowała do kieszeni. Wychodząc z domu płacząc minęła swoją przyjaciółkę lecz zanim ta coś powiedziała, ona teleportowała się do parku gdzie siadła na ławce i schowała twarz w dłoniach. Po 15 minutach siedzenia usłyszała głos który znała dość dobrze

-Co ty tu robisz Grenger

***


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz