Rozdział 7
Był 31 sierpień kiedy Hermiona jeszcze smacznie spała, poczuła ciepłe jeszcze promienie słońca a nagle coś zimnego na swojej twarzy. Gdy otworzyła oczy zobaczyła swoją przyjaciółkę z różdżką w ręku nic nie mówiąc spojżała na nią z fochem na twarzy jednak momentalnie zaczęła się śmiać, tak samo jak Ginny. Po patrzyła na zegarek, który wskazywał dość wczesną godzin wzięła szybki prysznic i ubrała się w jasno niebieskie spodnie białą bluzkę z serduszkiem w panterkę oraz jasne szpilki. Ginny ubrała jasno niebieską bluzkę bez ramiączek czarne spodnie na ramiona za rzuciła kremowy sweterek. Obie jak szybko mogły spakowały swoje walizki. Gdy były już spakowane, wyszły przed dom i teleportowały się przed stacje, od razu ruszyły na peron gdzie stała już piękna czerwona lokomotywa.Nagle Ginny coś zówarzyła.
-Pacz
-Co tam widzisz- zdziwiła się Hermiona
-No nie widzisz Rona i Harrego
-A no taki co z tego lepiej chodźmy zająć przedział, bo później nie będzie ani jednego wolnego- Zaśmiała się Hermiona
Weszły do lokomotywy i zajęły ostatni przedział który dzielił Gryfindor i Sliterin
Siadły na przeciwko siebie i za czeły gadać, plotkować i śmiać się tak upłyneło im 15 minut ich śmiechy przerwał gwizd lokomotywy który sugerował odjazd podekscytowane nie zauważyły że ktoś otwiera drzwi do ich przedziału
-No pacz smoku nawet nie zóważyły że weszliśmy- Zaśmiał się Blaiz
Dziewczyny momentalnie obróciły się i zobaczyły dwóch przystojnych chłopków
-Możemy się przysiąść, bo nie będę ukrywał nie ma już wolnego przedziału- uśmiechnął się Draco
-A...-Zanim Hermiona coś powiedział usłyszał jak Ginny mówi
-Tak jasne siadajcie
Chłopcy odłożyli swoje bagaże a następnie usiedli Draco obok Hermiony a Blaiz koło Ginny. Milczeli dość długo kiedy Blaiz nagle wypalił
-Wiecie co dziewczyny chciałbym was przeprosić za te no wiecie siedem lat- uśmiechnął się do nich a następnie przytulił każdą z nich- Nie twierdze że zostaniemy odrazu przyjaciółmi
-No możemy być - zaśmiała się Ginny
Potem atmosfera nieco się rozchmużyła, cała trójka gadała wesoła śmiejąc się tylko nie Draco który był trochę zasmucony, co kilka minut Hermiona patrzyła się na niego. Gdy za oknem robiło się już ciemno, Hermiona usiadła w stronę okna i się skuliła
-Idę spać nie wiem jak wy ale ja jestem zmęczona
Po kilku minutach spała Ginny z Dibłem jeszcze chwile rozmawiali kiedy usłyszeli jakiś huk popatrzyli się na Hermione która leżała na ziemi ale się nie obudziła
-Chyba trzeba ją podnieś- Ginny zaśmiała się patrząc na Malfoja
-Chyba trzeba- zaśmiał się Blaiz patrząc też na Dracona
On przewrócił oczami i powiedział wstając -Dobra- podniósł ją i chciał ją odłożyć ale ta zaczepiła na jego szyi ręce nie chcąc go puścić
-Chyba cię nie puści Malfoj- zaśmiał się Ginny
-Masz przerąbane bracie
-No trudno- popatrzył na nią i usiadł delikatnie ją kładąc, nagle go puściła
-No i cię puś... albo nie- Hermiona teraz położyła głowę na jego brzuchu i dalej się przytuliła
On położył rękę na jej tali tak żeby nie spadła i sam zasnął.
-Parz jak oni ładnie razem wyglądają- Uśmiechnął się Blaiz
Gadali razem przez jeszcze długom chwile i popatrzyli się na nich teraz jednak byli inaczej ułożeni. Leżeli do nich przodem Hermiona z przodu a Draco z tyłu wciąż wtuleni w siebie.
-Jak oni razem słodko wyglądają, Zab mogę się do ciebie przytulić
-Ta jasne
Obaj przytuleni do siebie zasnęli
Gdy na niebie zaczęło wstawać słońce młoda gryfonka obudziła się, spostrzegła że jest w przedziale nic ją nie obchodziło obróciła się przytulając do czegoś w sumie nie wiedziała co to, otworzyła oczy i zobaczyła śpiącego koło niej Malfoja wystraszyła się i zaczęła spadać z fotela krzyknęła Na Godryka
Wszyscy się obudzili patrząc na nią nie przytomnie.
-Co się stało Miona- Powiedziała zaspana Ginny
-Ty się PYTASZ co się stało, ta ja się pytam jakim cudem spałam z Malfojem
-Już drugi raz -zaśmiał się obudzony już Blaiz
-Nic ci się nie stało- Zapytał zaniepokojony Draco
Hermiona wstała ziemi mówiąc
-Nie... A nawet jeśli to nic ci do tego Malfoj -Powiedziała przez zaciśnięte zęby
-Ja ci tylko wczoraj pomogłem NIE moja wina że się do mnie PRZYTULIŁAŚ -Draco ni mógł już wytrzymać
-A... Ja nie wiedział Przepraszam- Powiedziała siadając na swoje miejsce
-Nie to ja przepraszam- szepnął to tak żeby tylko usłyszał Hermiona, lecz nie na tyle głośno by Ginny z Diabłem to usłyszeli .
Po kilku minutach pociąg zaczął zwalniać a oni założyli na siebie swoje szaty.Wychodząc z lokomotywy pożegnali się wszyscy w czworo i poszli do Wielkiej Sali.
Gdy usiedli na swoich miejscach na środek wyszła Profesor McGonagal zaczęła mówić i dziękować wszystkim za pomoc.Następnie odbyła się ceremonia przydziału. Gdy wszystko się skończyło zaczęli jeść. Po zjedzonej uczcie dyrektorka wstała jeszcze na chwile.
-Chciałam też powitać prefektów którzy zgłoszą się do mojego gabinetu, gdzie powiem co i jak, więc nie przedłużając zaczynam wymieniać nazwiska Z Hafflepuffu Severus Handajl i Liliana Akonta z Ravenclawu Milicenta Sontania i Izydor Kaplandorta, jednak z dwóch ostatnich domów nie ma par mieszanych z Gryffindoru Hermiona Grenger i Ginny Wesley a ze Slytherin Draco Malfoj i Blaise Zabinni, naczelnymi prefektami zostają dwie osoby tak jak zwykle, po długiej rozmowie ustaliliśmy że będzie to Hermiona Grenger- przy stole gryfonów zagrzmiało od oklasków- i Draco Malfoj- tak samo jak przy stole gryfonów teraz przy stole Slizgonów zagrzmiały oklaski- Widzimy się za 30 minut w moim gabinecie
Gdy wszyscy poodchodzili od stołów cała 8 poszła w stronę Gabinetu, nie musieli wypowiadać hasła po Gargulec sam ich przepuścił weszli więc do gabinetu gdzie nic się nie zmieniło stanęli po dwie pary każdy z domów.
-Więc tak moi drodzy każdy z domów ma swoich prefektów, każdy prefekt ma pewne przywileje jak na przykład wracanie po 21 tylko na swojej warcie, pierwszą warte będzie miał Gryffinor i Slytherin, tylko sie pomieszacie, panna Grenger będzie chodzić z panem Malfojem...
-Ale
-Żadnych ale kochanie, jesteście oboje prefektami naczelnymi i musicie się zaprzyjaźnić chociaż w lokomotywie... znaczy Panna Ginny będzie chodzić z Zabinnim. Więc wiemy co i jak z wartami pierwsza będzie w przyszły poniedziałek. A teraz do prefektów naczelnych macie prawie takie same przywileje jak nauczyciele, możecie dawać szlabany i tak dalej.Nie wracacie jednak do dermitorjów tylko macie swoje pokoje które są obok siebie i mają do siebie drzwi których nie stety nie da się zamkną
-Ale jak to nie da się zamknąć, a zlikwidować- zapytała zdenerwowana Hermiona
-Niestety nie można muszą tam być panno Grenger
- Więc tu macie woje odznaki, możecie wracać lecz wasza czwórka zostaje pokazała na Hermione,Dracona,Ginni i Blaisa stali osłupiali
-Czemu akurat my- zapytał zdziwiony Malfoj
-Poczekam aż wszyscy wyjdą-Wyczarowała za nimi krzesła i kazał usiąść gdy wszyscy wyszli machnęła różdżką a Hermiona pojawiła się obok Dacona a Zabinni obok Ginny
-O co pani chodzi- wykrztusiła zdenerwowana Hermiona
-Panno Grenger niech się pani uspokoi, więc tak nie wiedziałam że swoi najwięksi wrogowie się pogodzą, ale nie rozsądne było spać w przedziale.
Wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem
-Tak ja o wszystkim wiem rzuciłam tam zaklęcie żeby nikt was nie zobaczył, ale skoro się pogodziliście...
-Nie wszyscy pani profesor- popatrzyła się na profesorkę a potem na Malfoja ten przewrócił oczami
-Ale ja wiem że to się zmieni- kiedy nikt nie patrzył puściła oczko do Dracona- Mam do was wielką prośbę jeżeli się wszyscy pogodzicie- Popatrzyła na Hermione i Malfoja- To moglibyście sprubować pogodzić wasze domy, a teraz jesteście wolni, Hermiono, Draco wasze rzeczy są w waszych pokojach raczej wiecie gdzie one się znajdują
-Tak pani profesor - powiedzieli jednogłośnie
-A teraz do łóżek dobranoc
-Dobranoc pani profesor - krzyknęła cała czwórka i wyszła z gabinetu
-No to my idziemy do swoich pokoi- westchnęła Ginny
-Na razie- pożegnał się Zabinni
-Pa- powiedział Malfoj odchodząc
-Nie poczekasz na mnie w końcu idziemy w tą samą stronę- obrócił się i stanął pacząc Hermione- No to do jutra na zajęciach
Odwróciła się i podbiegła do Malfoja stanęła a on popatrzył na nią- idziemy ??- zapytał
-No jasne chodź- uśmiechnęła się Hermiona- Mam do ciebie prośbę Draco
-Tak o co chodzi- ze zdziwieniem popatrzył na Mione
-Jak są te drzwi to nie wpadaj przez nie tylko zapukaj, okej
-Okej
-Obiecujesz mi- stanęła i popatrzyła na niego
-Niczego nie mogę obiecać- uśmiechnął się do niej i pociągnął za rękę żeby szła
-Jesteś podły Draco
-Ja o tym wie ty wiesz i chyba wszyscy na świecie- zaśmiał się a potem Hermiona zaczęła się śmiać
Przed wejściem do swoich pokoi pożegnali się, w tym samym momencie weszli do swoich pokoi rzucają cię na łóżka.